Jestem maniakiem MP3. Z tym
formatem zetknąłem się po raz pierwszy chyba w 1998
roku, a więc może nie tak dawno, ale od tej pory wykonałem
dość sporo testów dotyczących jakości plików MP3
utworzonych przy pomocy różnych enkoderów - z czystej
ciekawości. Oczywiście jako maniak natrafiłem również na
format ASF i zacząłem go testować - nie ukrywam, że ze
sporą niechęcią, bo jestem zagorzałym wrogiem Microsoftu.
Starałem się jednak być obiektywny.
Do Internetu jestem podłączony
od 21.07.2000 i oczywiście jedną z pierwszych stron, na
jakie powędrowałem, była Pana strona. Kiedy zobaczyłem
napis: "Test MS Audio 4.0", natychmiast wybrałem
ten odnośnik. Przeczytałem artykuł z zapartym tchem i... -
wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, co zobaczyłem na
jego końcu. Porównanie AAC 96 kbps do MP3 128 kbps jest według
mnie jak najbardziej na miejscu, bo - generalnie rzecz biorąc
- poziom zniekształceń jest podobny - w MP3 brakuje większej
liczby składowych harmonicznych i wysokich trebli, w AAC
natomiast pasmo jest przenoszone bardzo dobrze, a dźwięk
jest lekko rozmyty.
Natomiast jeśli chodzi o porównanie
jakości pliku ASF 80 kbps do MP3 128 kbps, to - proszę mi
wybaczyć określenie - ale szlag mnie trafił, jak to
przeczytałem. Zamurowało mnie kompletnie, bo jakość pliku
ASF 128 kbps jest według mnie porównywalna do MP3 z tą samą
przepustowością. Spieszę z wyjaśnieniem - słucham często
nagrań na komputerze na słuchawkach - dużych, dobrej jakości
- i słyszę bardzo dokładnie, jakie słabe miejsca ma każdy
z formatów. Bolączką ASF, która mnie bardzo irytuje, jest
rozmycie dźwięku, które występuje nawet przy 128 kbps, które
według MS miało dawać jakość prawie idealną. Przy 96
kbps zdarzają się sytuacje, gdy brakuje prawie całego pasma
trebli, bo najwidoczniej model psychoakustyczny formatu ASF
uznaje, że tego nie słychać (testowałem na utworze
Mercyful Fate "A corpse without soul", a więc
gatunek muzyki - metal). Tymczasem takie sytuacje w MP3
się zwykle nie zdarzają (sprawdziłem ten sam utwór
AudioCatalystem dla 128 kbps i jakość - bez autosugestii -
była naprawdę znacznie lepsza niż w ASF przy 96 kbps.
Polecam stronę www.mp3-tech.org
na której znajduje się dział Audio tests. W owym dziale
jest test wykonany przez Petera Millera. Moje testy odnośnie
jakości formatu ASF zostały przeze mnie wykonane zanim
przeczytałem tę stronę, ale - jak się okazało - pan
Miller ma te same spostrzeżenia, jak ja - a jego testy są o
wiele bardziej profesjonalne. Zdaję sobie sprawę, że tamte
testy dotyczą WMA V1, a w Windows Media Encoderze mamy WMA
V2, ale zniekształcenie ma ten sam charakter. Owo rozmycie dźwięku
pan Miller określił jako "post transient
material". Zachęcam Pana do uważnej lektury owego
artykułu z testem jakości, bo podejrzewam, że ma to dla
Pana również znaczenie, jakiej jakości muzyki Pan słucha.
Proszę o wykonanie dokładniejszych
testów jakości plików ASF, niż to zostało zrobione w
artykule na stronie mp3.com.pl. Według mnie ocena dotycząca
jakości pliku ASF 80 kbps jest wielce krzywdząca dla porównanych
do niego plików MP3 i AAC. Zachęcam do wykonania testu na różnych
gatunkach muzyki (szczególnie na muzyce symfonicznej i heavy
rocku/metalu) i - KONIECZNIE! - na dobrej jakości słuchawkach.